Na katolickim podwórku pobożność maryjna bywa bardzo rozdmuchana. Fruwa sobie w oderwaniu od jakiegokolwiek namysłu nad rolą Maryi w Bożym planie. Z drugiej strony daje o sobie znać także minimalizm maryjny – często owoc kompleksów przed braćmi protestantami. Rzekomo w radykalnym „tak” dla Chrystusa nie ma już miejsca na „tak” dla Jego Matki. Są w końcu również tacy, którzy „tolerują” naukę Kościoła, ale ani ich ona grzeje, ani ziębi. Pozostają obojętni, bo nie pojęli daru, jaki Bóg im składa w Maryi.